niedziela, 8 lipca 2018

środa, 4 lipca 2018

Taka sytuacja


Nie jestem typem osoby, która ma problem z nawiązywaniem kontaktów. Myślę, że całkiem dobrze sobie z tym radzę. Jeśli zdecydujesz się zagościć w moim życiu nie odtrącę cię, choć możesz mieć wrażenie, że trzymam cię na dystans. Nie dzieje się tak bez powodu.  Musisz jednak wiedzieć, że naprawdę nie mam zamiaru, po prostu nie marnować mojego czasu z osobą, która nie traktuje mnie poważnie.
Nie mam cierpliwości do „gierek”, podchodów. Nie chcę dawać z siebie wszystkiego, komuś, kto nie jest pewny, czego chce. Jestem teraz bardzo zajęta, wiesz? Buduję sobie nowe życie. Życie nareszcie  zgodne z moimi wartościami. Jedną z nich jest miłość. Ona ma dla mnie największe znaczenie. Przez nią też często cierpiałam. Jeśli dostrzegę między nami szansę na miłość, obiecuję ci, że poświęcę mnóstwo energii i czasu, by nam się udało. Ale potrzebuję tego samego od mojego partnera. Nigdy więcej nie poświęcę czasu komuś, kto igra z moimi uczuciami, więc proszę, odejdź, jeśli nie myślisz o mnie poważnie.  Kobieta zraniona całe lata wykuwa swój pancerz. Nie da się go przebić, ot tak jednym udanym wieczorem, lampką wina, dobrym seksem. Ale można sprawić, że sama zechce go zdjąć. Zastanów się, czy to potrafisz?
Nie jestem dziewczyną, która dobrze odnajduje się w przypadkowych sytuacjach lub przygodach miłosnych na jedną noc. Sprawdziłam to. Potraktuj mnie „staromodnie”, a zwrócę na ciebie uwagę. Naprawdę nie interesuje mnie „seks po przyjacielsku”. Jeśli właśnie tego oczekujesz, nie licz na mnie. Nie jestem zwolenniczką dwuznaczności lub niejasności w relacjach (doświadczyłam jak to boli na własnej skórze), więc przyjdź do mnie tylko wtedy, gdy jesteś pewny, że chcesz zaproponować mi coś „na serio”.
Musisz mnie dobrze poznać, jeśli naprawdę traktujesz mnie poważnie. Nie patrz ciągle na moją twarz ani na moje ciało. Nie patrz na to, jak zarabiam na życie. Spójrz na mnie po to, by dowiedzieć się kim jestem. Zapytaj mnie o moje pasje. Poznaj mnie i moją historię. Zapytaj o rzeczy, które kocham i o te, których nienawidzę najbardziej na świecie. Dowiedz się jakie są moje największe marzenia i cele. Dopiero wtedy poczuję, że jesteś zdecydowany, by ze mną być.
Wiedz, że nie potrafię zaufać do końca, od razu. Że potrzebuję czasu, żeby się  przekonać. Jeśli nie możesz sobie z tym poradzić, nie akceptujesz tego, szukasz kogoś „na szybko”, nie trać cennych minut na rozmowę ze mną. To się nie uda, ja to wiem. Nie róbmy sobie nadziei.
Ale jeśli nadal chcesz ze mną rozmawiać, to naprawdę do mnie mów i naprawdę słuchaj. Bądź mnie ciekaw. Przestań pytać, jak się czuję lub co robiłam, kiedy do mnie zadzwoniłeś. Zapytaj mnie, jakie są moje plany na weekend, a gdy ci powiem, że nie wiem, zaplanuj coś. Przestań być taki pasywny na każdym polu. Zaproś mnie gdzieś, po prostu zrób ten „pierwszy krok”. A potem – następne.
I bardzo cię proszę – postaraj się poznać mnie naprawdę, twarzą w twarz. Nie trać czasu na rozmowy telefoniczne, SMS-y i czaty online. Zrób to w tradycyjny sposób. Jestem „starą duszą” i wierzę w siłę starej miłości. Będę szczera:: jeśli chcesz być ZE MNĄ naprawdę, to bądź DLA MNIE naprawdę, także wtedy, gdy cię potrzebuję. Wiele razy się zawiodłam. Jestem juz zmęczona, bo zbyt długo uczyłam się dostrzegać, jak wiele jestem warta.
Wiem, czego chcę od życia. Wiem, czego chcę od relacji z przyjaciółmi i rodziną. Wiem też czego chcę od partnera. Pragnę być z kimś, kto jest świadomy, jaka kobieta go uszczęśliwi, jaki związek sprawi, że będzie chciał zrobić wszystko, by go utrzymać. Muszę wiedzieć, że ty także masz swoje oczekiwania, o których potrafisz szczerze rozmawiać. Nie potrafię czytać w myślach. Potrzebuję kogoś, kto umie się otworzyć i opowiedzieć mi o tym, jakie ma wobec mnie zamiary.
Nie będę  z tobą flirtować, skoro widzisz we mnie jedynie chwilową zabawkę. Nie zwrócę na ciebie uwagi, jeśli poczuję, że twoje intencje nie są prawdziwe. Muszę wiedzieć, że twoje serce czuje to samo, co moje.
Wiem, jesteś teraz przerażony. Ale taka dla mnie powinna być miłość. Bezkompromisowa. Powinniśmy być w stanie stawić czoła swoim obawom. Jeśli za bardzo się boisz, by podążać dalej za mną, odejdź już teraz.

środa, 3 stycznia 2018

Nie całkiem białe Boże Narodzenie


Tytuł: "Nie całkiem białe Boże Narodzenie"
Autor: Magdalena Knedler
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 434
Data wydania: 08.11.2017

" Zagubiony w lesie pensjonat Mścigniew tuż przed świętami Bożego Narodzenia wypełnia się z pozoru zwyczajnymi gośćmi, z których każdy ma niebagatelne powody, by spędzić ten czas właśnie tam – w spokoju i w oddaleniu od zgiełku codzienności. Kiedy więc pewnego poranka amatorka nordic walkingu, Olga Mierzwińska, przed wyjściem na trening odkrywa w wannie trupa, nikt nie jest zadowolony, a najmniej właściciel, który staje na głowie, by zatrzymać gości w pensjonacie. Policja początkowo uznaje sprawę za wypadek. Jednak kiedy ta sama dziewczyna znajduje podczas spaceru kolejne zwłoki, sytuacja staje się poważna i do akcji postanawia wkroczyć detektyw Romanowski – amator krówek ciągutek i ekstrawaganckich krawatów."

Tematyki świątecznej ciąg dalszy. Tym razem w nieco bardziej zagadkowym wydaniu.  

Dziewiętnastowieczny dworek Mścigniew to idealne miejsce dla wszystkich, którzy pragną spędzić Boże Narodzenie z dala od rodzinnego zgiełku. Właścicielem przytulnego pensjonatu jest Tomasz Malanowski, a wśród gości można znaleźć przekrój niemal całego społeczeństwa. Największą rolę otrzymuje Olga Mierzwińska – miłośniczka nordic walking. To właśnie ta kobieta, śmiało krocząc na poranny trening z kijkami, znajduje w łazience utopionego Niemca. Ktoś ewidentnie pomógł mężczyźnie zejść z tego świata i wszystko wskazuje na to, że winnego należy szukać w ścianach kameralnego pensjonatu. Oficjalne śledztwo nie wchodzi w grę więc podinspektor Grzegorz Romanowski wpada na pomysł, aby zaangażować w niecodzienną sprawę dawnego kumpla. Panowie wspólnie wynajmują pokój po zamordowanym mężczyźnie i rozpoczynają osobliwe dochodzenie.
 
Nie da się ukryć, iż sama fabuła przypomina nieco kryminały Christie. Dom na odludziu, zawężone grono podejrzanych, detektyw znajdujący się w środku całego zamieszania. Jednakże Magdalenie Knedler nieco brakuje do królowej kryminału. Owszem, książka jest na przyzwoitym poziomie, wciąga i naprawdę można miło spędzić przy niej czas, ale co do samego zakończenia mam kilka uwag.  Jest ono przewidywalne. Aż za bardzo. Owszem okoliczności dodatkowe nieco poprawiają cała sytuacje, ale wydawało mi się,że są one jakby na siłę, że autorka nie miała na nie pomysłu.

Podsumowując, książkę oceniam na plus. Miło spędziłam przy niej czas i ciekawie zagospodarowała mi bezsenne nocne godziny. Pomimo kilku zastrzeżeń  na pewno sięgnę po kolejną powieść Magdaleny Knedler.

czwartek, 21 grudnia 2017

Cztery płatki śniegu


Tytuł: "Cztery płatki śniegu"
Autor: Joanna Szarańska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: listopad 2017

" Gwiazdka za pasem, w powietrzu pachnie makowcem, goździkami i zieloną choinką. Mieszkańcy małego miasteczka myślą już o przygotowaniach świątecznych, ale na drodze lepienia uszek i łańcuchów choinkowych staną im rodzinne perypetie. Zabiegani zapomną, co naprawdę liczy się w świętach. Na szczęście ktoś im o tym przypomni...
Ten wyjątkowy czas skrzyżuje ze sobą drogi małżeństwa posądzającego się wzajemnie o zdrady, młodej mamy zmęczonej dobrymi radami teściowej, sknery, którego żona marzy o dziecku, kobiety samotnie wychowującej córeczkę i pewnego przystojnego mężczyzny. Wśród codziennych problemów trudno się zatrzymać i po prostu cieszyć wspólnymi chwilami, ale w miasteczku mieszka ktoś, kto pomoże im na nowo odkryć magię świąt."

 Kolejna opowieść o tematyce świątecznej. O tej porze roku lubię takie historie i czytam je z przyjemnością, zanurzając się powoli w klimat świąt. Tym razem padło na "cztery płatki śniegu" Joanny Szarańskiej.

Miejscem akcji jest małe miasteczko, zapomniane, przysypane śniegiem. A jednak jego mieszkańcy nie zapominają, że nadchodzi najpiękniejszy czas w roku. W szaleńczych przygotowaniach, poszukiwaniu choinki i ciekawych prezentów zapominają, że w życiu liczy się coś więcej. Na szczęście ktoś pamięta i niedługo przypomni wszystkim.
Fabuła rozpoczyna się w Wigilię a każdy rozdział zatytułowany imieniem danego bohatera opowiada o jego perypetiach. Trzecioosobowa narracja zbliża czytelnika do zwykłych, ludzkich problemów, które są na wyciągnięcie ręki. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że bohaterowie nie maja ze sobą wiele wspólnego. Żyją własnym życiem, przeżywają chwile pełne szczęścia i smutku, ale nie zawsze mają to z kim dzielić. W historii pojawia się małżeństwo, zagubione we własnych oczekiwaniach, które wzajemnie oskarża się o zdradę. Jest młoda mama i sknera, którego żona marzy o dziecku oraz inni - życiowi, dojrzali bohaterowie, których chwile przeplatają się ze sobą, by w końcowym rezultacie stworzyć jedną, piękną całość.
 
Bardzo ciepła i klimatyczna książka o tym co naprawdę liczy się w życiu. Polecam w ten świąteczny czas.

środa, 13 grudnia 2017

Prezent na święta

Czy chce ktoś z Was prezent na święta?:) Jak tak to proszę napisać w komentarzu jaka jest Wasza ulubiona potrawa świąteczna i dlaczego akurat ona. Z racji na zbliżające się święta konkurs krótki. Wyniki w sobotę rano. Zachęcam do zabawy:)

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Anioł do wynajęcia


Tytuł: "Anioł do wynajęcia"
Autor: Magdalena Kordel
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Data wydania: 09.11.2016

" Gdybyś całkiem przypadkiem, tam u siebie na górze, miał jakiegoś bezrobotnego anioła, anioła do wynajęcia, to pamiętaj o mnie. Bardzo proszę.  A, i gdybyś mógł mi pomóc w tym, żebym tak do końca nie zapomniała, czym jest miłość i radość…”
Michalina ma kłopoty. Została sama, bez środków do życia i bez dachu nad głową. Cały świat wydaje się być przeciwko niej. Kiedy jest już tak źle, że zaczyna tracić nadzieję, ktoś niespodziewanie zaprasza ją na kubek herbaty z cynamonem. Ktoś wysłucha z uwagą, przygarnie do serca, da nadzieję. Czy tam w górze ktoś nad nią czuwa? Dobry duch, zaginiony anioł stróż?"

 Michalina jest bardzo samotna, choć ma rodzinę. Ma ojca, macochę, przyrodniego braciszka, a jednak znalazła się na ulicy i tu jest jej aktualny dom. Musi zmagać się z zimnem, głodem, tęsknotą za zmarłą babcią i ogromną samotnością. Jest jej bardzo źle i smutno w ten zimny listopadowy dzień, ogrzewa się przy ogniu wystawionym przed małą kwiaciarnię i tak poznaje Gabrysię, która otula ją swoją kurtką, swoim ciepłem i poi herbatą z cynamonem. I w serce Michaliny wstępuje nadzieja, rusza do kościoła, by wyprosić trochę łaski - pełna wiary i nadziei. Na schodach ratuje staruszkę, Petronelę, która skręciła nogę i zemdlała, a pomaga jej niesamowity mężczyzna, który pojawia się jak duch i pomaga Michasi. On też przyszedł do kościoła z ciężkim sercem i własnymi dylematami. Dziarska staruszka z ostrym językiem odmienia ich życie, ale i swoje własne. Michalina znajduje ciepły i pełen miłości dom, a także pracę w kwiaciarni u Gabrysi. Jej życie nabiera barw, Konstanty nie odstępuj jej na krok, ale jest jeden cień, który przysłania ten związek. Michalina boi się wyznać mu swoją tajemnicę, cieszy się chwilą i z radością wyczekuje Świąt. Będą one cudowne, bardzo rodzinne i zaskakujące dla młodej dziewczyny. Czyżby spotkała swego Anioła?

"Anioł do wynajęcia" jest bardzo ciepłą  i klimatyczną książka. Doskonale przeczytać ją w okresie przedświątecznym, żeby wprowadzić się w nastrój nadchodzących świąt. Może jest troszkę przesłodzona i historia przypomina nieco bajkę o kopciuszku, ale bezsprzecznie wciąga i daje nie samowitą radość z czytania. Ja przeczytałam ją w jeden dzień, w czym zresztą nie było niczego dziwnego, gdyż Magdalena Kordel jest jedną z moich ulubionych polskich pisarek. Zdecydowanie polecam.

A teraz trochę prywaty:) Michalina prosiła o anioła stróża do wynajęcia, ja też proszę:) Każdy z nas ma jakieś marzenia, życzenia, prośby, które chcielibyśmy, aby się spełniły. Ja też mam. Jedno z nich chyba się spełniło. W zasadzie jestem pewna,ze się spełniło ale było bardzo ważne i boję się cieszyć,żeby nie zapeszyć i nie mieć potem rozczarowania. Dzisiaj dostanę ostateczne potwierdzenie czy i nade mną czuwa jakiś anioł stróż :) Także trzymajcie kciuki:)

piątek, 8 grudnia 2017

Trzymaj się Mańka


Tytuł: "Trzymaj się Mańka"
Autor: Małgorzata Kalicińska
Wydawnictwo: Burda Publishing Polska
Data wydania: 27.09.2017

" Marianna, lat kilkadziesiąt z lekkim plusem, nie jest specjalnie przebojowa i żadna z niej superbohaterka. Jest za to kobietą, z którą chce się przebywać i towarzyszyć jej w życiowych perypetiach. Bliską. Niemal znajomą.
Po ocknięciu się z żałoby po siostrze Lilce walczy z zalanym mieszkaniem i remontem, jednocześnie poszukuje pracy i próbuje zrozumieć fakt, że w życiu jej ojca pojawiła się nowa kobieta. Jak małe dziecko, Marianna jest o tatę zazdrosna. Sfrustrowana i samotna odnajduje radość w mailowaniu z Antonim – dawnym znajomym, teraz pracującym w Korei Południowej. By uciec od codziennego zgiełku, Mańka przyjmuje zaproszenie na krótki wypad do Korei. Nieoczekiwanie rozmawia z kobietami z różnych stron świata, które zdecydowały się żyć tak, jak chcą, i odnalazły w ten sposób szczęście. Rezultat tego „desperackiego susa” zaskakuje ją samą. Okazuje się, że najlepsze w jej życiu wcale nie minęło, a dopiero się zaczyna."
Kalicińską lubię. Zawsze lubiłam. Saga "Rozlewisko" czy " Fikołki na trzepaku" są jednymi z książek, które bardziej lubię. Z niecierpliwością czekałam na najnowszą książkę autorki. I tutaj się trochę zawiodłam. Ale po kolei.


Marianna, tytułowa i zarazem główna bohaterka powieści, to kobieta , do której „życie zapukało dość brutalnie”, „przydusiło z mocą słonia”, w wyniku czego znalazła się na zakręcie. Umiera jej ukochana, przyrodnia siostra Lilka, wuj Gienek oraz mentor Włodek; były mąż Mirek układa sobie życie na nowo, kochanek odjeżdża w siną dal, a u boku ukochanego ojca pojawia się obca kobieta, o którą Mańka jest zazdrosna. Na domiar złego czasopismo, dla którego pracuje, upada. Z racji wieku (50+) i problemów ze znalezieniem nowej posady Marianna czuje się niepotrzebną dziennikarką. Osamotniona nie potrafi cieszyć się lekturą książki, dobrym filmem. Nie potrafi rozmawiać z ludźmi, wszystko ją nuży śmiertelnie, nawet myślenie to „jakaś koszmarnie trudna praca”. Cierpi na bezsenność, jest stale przemęczona, zdarza się jej przesadzać z  alkoholem. Brak przyjaciół rekompensuje sobie rozmowami z ich duchami i wspomnieniami. Mailuje z dawnym znajomym Antonim – samotnym, rozwiedzionym, skromnym, inteligentnym, inżynierem budowy wielkich statków. W końcu życie uśmiecha się do Marianny. Awaria i przymusowy remont wywołują lawinę przełomowych zdarzeń. Kobieta, na zaproszenie Antoniego, wyrusza do odległej Korei Południowej. Podróż odmienia jej życie zawodowe i osobiste. W Azji spędza czas z Antonim i przygotowuje reportaże dotyczące Polek mieszkających z dala od ojczyzny.

Książka łatwa, lekka i przyjemna ale..No właśnie jest jedno ale... Książka jest zwyczajnie nudna. Niby styl Kalicińskiej, jednak to już nie to samo co Rozlewisko. Czasami miałam wrażenie,że pisana była na siłę. Być może wpływ na moją opinię ma to, że książkę czytałam w pociągu po nie do końca przespanej nocy i nie bardzo mogłam się na niej skupić. Ale nie podobało mi się i tyle.